Baleyage blond

0
154
Baleyage blond

Zawsze byłam dumna posiadaczka gęstych długich i zdrowych włosów. Gdy kiedyś moja koleżanka pojawiła się na imprezie z króciutką modną fryzurą i z brunetki stała się blondynką! Wyglądała jak Sharon Stone, choć rano miała jeszcze przysłowiowe trzy włoski na krzyż, zapytałam, jak to możliwe?! Okazało się, że to baleyage blond. Byłam zszokowana. Do tej pory wszelkiego rodzaju zabiegi kojarzyłam z tandetą i szmirą. Dziewczyny noszące baleyage były przeze mnie wyśmiewane. Zawsze powtarzałam, że ważna jest naturalność. Trochę brzydko się zachowałam, pytając, jaki czarodziej tworzy takie fryzury. Koleżanka, w ogóle niezrażona, dokładnie opowiedziała o firmie, która produkuje świetne preparaty i salon, gdzie fryzura powstała.

Podziękowałam za informację, lekko speszona swoim zachowaniem. Jako jedyna dziwiłam się przemianie dziewczyny. Wychodząc, zauważyłam, z jakim wdziękiem przeczesuje palcami piękne włosy. A ilu mężczyzn nie mogło od niej oderwać wzroku? Coś jakby zazdrość lekko mnie ukłuło. Jednak szybko zapomniałam o tym spotkaniu.

Nie minęło nawet pół roku od tego zdarzenia, gdy przy rozczesywaniu włosów zauważyłam, że jest ich na szczotce coraz więcej. Najpierw zrzuciłam to na nadchodząca wiosnę i zmiany w przyrodzie. Niestety sytuacja się pogarszała. Włosy wychodziły coraz bardziej. W końcu żadna fryzura nie mogła ukryć, że teraz ja mam trzy włoski na krzyż. Używałam setki odżywek, wcierałam w skórę głowy cudowne eliksiry. Nic nie pomagało.

Postanowiłam- ścinam włosy! Mój chłopak nie był z tej decyzji zadowolony. Niestety jednak zauważyłam też, ze częściej ogląda się za innymi dziewczynami podczas wspólnych wyjść na miasto.Pomyślałam, że już pięć lat jesteśmy razem, planujemy ślub, mamy wspólne pasje, kochamy się, a faceci zawsze obejrzą się za piękną dziewczyna. Taki odruch! Niestety pewnego dnia znalazłam na stole w kuchni drugi, jego, komplet kluczy i karteczkę. Napisał, ze nie wypada rozstawać się przez sms, więc pisze tradycyjny list. Przedstawił sytuację, w której ja byłam winna pogorszeniu naszych relacji- nie dbałam o siebie i czasem musiał wstydzić się przed kolegami. Miłość gdzieś się ulotniła, a on zaczął spotykać się z dawną koleżanką z podstawówki. Według niego, to jego druga polówka.

Długo gniotłam list, jakbym chciała go zabić! List zamiast SMSa? Tez mi elegancko! Poczułam się jak niepotrzebny stary zniszczony mebel! Wyrzucić na śmietnik, bo nic nie czuje?! Rozstanie bolało potwornie! Nie jadłam, sypiałam kiepsko. W pracy za to przysypiałam i ciągle nie nadążałam ze zleceniami.

Zaczęłam już popadać w głęboką depresję, gdy nagle któregoś dnia przyjaciółka zaciągnęła mnie siłą do ambulatorium. Kazała pobrać krew i zrobić pełną diagnostykę. Szokiem dla mnie były jej wyniki! Fatalne! Tarczyca w rozsypce! Dopadła mnie choroba Hashimoto, o której usłyszałam pierwszy raz w życiu. Okazało się, ze utrata włosów była jednym z wielu objawów choroby.

Rozpoczęło się mozolne leczenie, dostosowywanie dawek hormonów, wizyty u endokrynologów, badania usg i wiele innych „atrakcji”. Niestety patrzenie w lustro nie pomagało mi w walce z chorobą. Słabe włoski doprowadzały do rozpaczy. Naprawdę poczułam się brzydka i zaniedbana. Uwierzyłam w słowa „byłego”…

Któregoś dnia zobaczyłam na ulicy tę samą dziewczynę ze złotą fryzurką a la Sharon Stone i przypomniałam sobie, jaką przeszła przemianę dzięki baleyagowi. Podbiegłam do niej. O dziwo poznała mnie i przytuliła. Słyszała o rozstaniu z chłopakiem. „Dobre” wieści szybko się rozchodzą… Opowiedziałam jej o mojej chorobie. okazało się, ze świetnie się orientuje, co to takiego. W jej przypadku sytuacja z tarczycą była tak kiepska, ze wymagała interwencji chirurgicznej. Teraz skazana jest na zażywanie hormonów do końca życia. Dodała, że ja mam szansę szybkiego powrotu do zdrowia. Wtedy poskarżyłam się na stan moich włosów. Dziewczyna tylko się uśmiechnęła i powiedziała, że można usunąć a raczej zamaskować ten problem natychmiast. Ma znajomego fryzjera w świetnym salonie.

Zaprowadziła mnie do niewielkiego ale bardzo nowoczesnego miejsca. Tam jej znajomy zapytał o moje preferencje, co do fryzury. Od siebie zaproponował baleyage blond. Obecne ciemne włosy bowiem podkreślały ich kiepski stan. Oczywiście pomyślałam o fryzurze jak Sharon Stone i spytałam, czy będzie mi w niej do twarzy. Fryzjer pochwalił mój wybór i po czterech godzinach z salonu wyszła blond piękność. Widziałam się już w lustrze, ale teraz podziwiałam nowy kolor i fryzurę w każdej wystawie sklepowej. O setkach zafascynowanych męskich spojrzeń nawet nie wspomnę…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here